Treść

Powrót do C++

3 października 2009 o 19:28

Po bardzo długiej przerwie, zabawach z Javą, Pascalem, Rubym i PHP i zdobyciu dzięki nim wielu cennych doświadczeń, postanowiłem powrócić do starego, dobrego C++.

Znalazłem całkiem niezły tutorial i przerobiłem przedstawioną tam grę kółko i krzyżyk z wersji 3x3 na wersję z planszą o dowolnym rozmiarze:

obrazek /tictactoedos.png

Wielce emocjonująca rozgrywka.

Ograniczeniem jest jedynie szerokość konsoli, chociaż i tak przy rozmiarach większych od 5x5 gra zaczyna tracić sens. No nic, w każdym razie umiem napisać prostą grę, która jest o wiele bardziej skomplikowana niż obliczacz równań. :P

# Odchyły informatyczne 3 komentarze

Żyrafy wchodzą do szafy

5 sierpnia 2009 o 00:11

Taka żyrafa do szafy wprawdzie by się nie zmieściła, ale nadrabia ten mankament swoją niesamowitością.

obrazek /zyrafa1.jpg

obrazek /zyrafa2.jpg

Ten gigantyczny robot chodzi podobnie jak ta mała zabawka, ma wbudowany sprzęt audio, reaguje mową na dotyk, macha uszami, świeci i może zabrać na grzbiet kilku pasażerów:

Więcej szczegółów (w tym niesamowita galeria) na stronie żyrafy.

# Znaleziska 5 komentarzy

Muchy, komary i inne towary

31 lipca 2009 o 11:46

Jest jedna rzecz, której po prostu nie cierpię o tej porze roku. Nie, nie są to upały, ani częste burze. Wszędzie jest pełno przeróżnej maści robactwa, którego ilość w okresie wakacyjnym dąży do nieskończoności, a zbiór gatunków tych bestii ma moc Continuum. I nawet im moskitiera w oknie nie przeszkadza, bo zawsze można wlecieć / wbiec / wpełznąć przez otwarte drzwi...

Od paru dni, gdy już prawie wpadam w objęcia Orfeusza budzi mnie brzęczenie komara. Skubany, cały wieczór siedzi za firanką i nie daje o sobie znać, a gdy tylko gaśnie światło, wylatuje ze swojej kryjówki i wyrusza na swe pasożytnicze żniwo. Bestia jest o tyle cwana, że zanim zdążę zapalić światło to się gdzieś chowa. O tyle dobrze, że jak już się delikwent pojawi, to można go łatwo zabić, nie można tylko dopuścić do tego, by nas przedtem użądlił, bo zostawi na ścianie krwawe znamię swej obecności...

Czasem zdarza się, ze mucha wleci do pokoju, ale z nimi to nie ma wielkiego problemu. Czekam, aż sobie trochę polata i się zmęczy, wtedy można bez problemu unicestwić poczwarę. No chyba, że zacznie się dobierać do jedzenia, wtedy nie ma przebacz i wyrok jest wykonywany w trybie natychmiastowym.

Gorsze są jednak takie podłużne czarne żuczki. Ich długość dochodzi do 2cm. Nie wiem skąd one się biorą, prawdopodobnie lata to badziewie przy śliwce, która rośnie koło mojego okna. Nie wiem, czy to gryzie, czy roznosi jakąś zarazę, no ale sama obecność tej obrzydliwej kreatury mnie denerwuje. Można łatwo poznać, że właśnie wleciał do pokoju, bo zawsze zamiast wylądować jak człowiek, to wyłącza swoje skrzydełka kilkanaście centymetrów nad podłogą i robi charakterystyczne pyk! gdy upada na podłogę. Punkt dla mnie, bo często spada na grzbiet i nie potrafi się odwrócić, żeby uciec. Zeszytem od fizyki się tego nie zabije, trzeba użyć czegoś większego kalibru, najlepiej kapcia, ale też trzeba zabijać z wyczuciem, żeby się nie "rozlał". :P

Do plejady gwiazd dochodzą jeszcze muszki owocówki. Na razie coś ich nie widać, ale zdarza się, że jest ich całe mnóstwo i lecą do wszystkiego, co ma słodki zapach. No i ciągnie je też do monitora i ciężko jest je odpędzić, zazwyczaj kończy się to na powstaniu kolejnej smugi na matrycy. :/

Czasem zdarza się inny gość, na przykład świerszcz, motylek albo ćma, no ale to są stworzenia boże i nie wolno takich krzywdzić. A na zakończenie piosenka o musze:

# Ogólnie 8 komentarzy

Wyszukiwarka

25 lipca 2009 o 17:22

Dodałem do bloga wyszukiwarkę. Własną. Wyszukiwanie rozpoczyna się poprzez mały formularz widoczny na górze strony, następnie pojawia się strona z wynikami wyszukiwania, gdzie można dodatkowo doprecyzować sposób dopasowania wyrazów.

# O stronie 0 komentarzy

Wielce kreatywny sposób na wafelki czekoladowe

26 czerwca 2009 o 19:34

Ha, znalazłem sposób na rozpuszczające się czekoladowe wafelki:

obrazek /wafelki.jpg

Wprawdzie długo trzeba czekać i działa to, gdy powietrze nie jest zbyt rozgrzane, no ale to się jeszcze dopracuje. I jakby tak przerobić ten wentylator na USB, to mogłoby się nieźle sprzedawać. No, niby wiatraczki na USB już są w sprzedaży, ale zamrażaczy czekoladowych wafelków chyba jeszcze nie ma. :D

Kurcze, taka wilgoć jest w powietrzu, że przestały chrupać. :(

# Odchyły informatyczne 6 komentarzy

Starsze wpisy